Hakerzy pracujący dla obcego rządu włamali się do sieci przynajmniej 12 amerykańskich elektrowni m.in. elektrowni atomowej Wolf Creek w Kansas, wykorzystując luki w ich zabezpieczeniu. Ataki te mogą być początkiem zakłócania pracy sieci energetycznych w USA.

W tym przypadku głównym podejrzanym jest Rosja. Wcześniej rosyjscy hakerzy brali udział w ataku na sieci energetyczne Ukrainy, kiedy to testowali zaawansowane technologie zakłócające dostawy energii. Zresztą znaleźli się oni pod obserwacją amerykańskich agencji wywiadowczych już jakiś czas temu, kiedy podejrzewano ich o próby wpływania na wynik wyborów prezydenckich w USA.

Jednak nie ma dowodów na to, że hakerzy dostali się do systemów kontrolnych elektrowni. Można domyślać się natomiast, że będą w przyszłości próbować tego dokonać. W odpowiedzi na hakerskie ataki na elektrownie agencje rządowe USA ogłosiły, że nie odnotowano żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego. Ataki ograniczać się miały tylko do sieci biznesowych i administracyjnych.

W praktyce może być ciężko ustalić, kto faktycznie stał za atakiem. Eksperci rządowi zwracają uwagę na fakt, że wykorzystano w tym przypadku wyrafinowane cybernarzędzia. Wprawdzie kilka firm zajmuje się analizą systemów zabezpieczających i sprawdza dane z ataków, ale żadne nie prowadzą bezpośrednio do żadnego kraju.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here