chrisreadingfoto (CC0), Pixabay

Prezydent USA Donald Trump wprowadził zapowiadane cła na stal i aluminium. W ten sposób chce poradzić sobie z „atakiem na kraj”.

– Zwolnienie Meksyku i Kanady z opodatkowania to dobry pierwszy krok, ale wzywam Biały Dom do dalszego zawężenia taryf tak, aby uderzyły w zamierzony cel, a nie w amerykańskich pracowników, biznesmenów i rodziny – skomentował tę decyzję Republikanin Kevin Brady.

Polityk wraz z innymi namawiał Trumpa do zawężenia taryf, tak aby cła uderzyły przede wszystkim Chiny, które nie szanują zasad uczciwego handlu.

Prezydent zapowiedział, że nie będzie podatków na dobra wyprodukowane w Ameryce. Zaapelował do zagranicznych firm, aby te budowały w USA swoje firmy. Cła wyniosła 10% na aluminium i 25% na stal. Na razie z programu taryf wyłączone są Kanada i Meksyk.

Zdaniem ekspertów nowe taryfy powinny zostać ograniczone jedynie do Chin. Sekretarz stanu Wilbur Ross uważa jednak, że szerszy zakres ceł jest potrzebny. Chiny bowiem przeładowują swoje towary także w innych krajach, co skutkuje dumpingiem.

Doktor Mukhisa Kityui z Kenii, sekretarz generalny UNCTAD (Konfederacja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju) powiedział, że cła dotkną przede wszystkim kraje biedne. Mogą poskutkować przejęciami w ich przemyśle wydobywczym.

Decyzję Trumpa skrytykowało wiele krajów. Minister finansów Francji Bruno Le Maire powiedział, że kraje partnerskie ocenią wpływ wprowadzenia ceł na ich przemysł i odpowiedzą. Również szef japońskiego MSZ Tarp Kono jest zdania, że wprowadzenie ceł będzie mieć duży wpływ na relacje gospodarcze z USA. Decyzja Trumpa wpłynie również na gospodarkę globalną.

ŹRÓDŁOwpunkt.pl/pap.pl
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here