kfps.pl

Pewien król, pewnego królestwa, dożył sędziwego wieku. Był bardzo mądrym i dobrym władcą. Rozumiał, że nie będzie żył wiecznie. Zmartwiony tym, że po jego śmierci cała wiedza przepadnie, polecił swojemu doradcy, aby spisał wszystko, co wie. Dzięki temu jego następcy mogliby być równie dobrymi monarchami. Doradca zaczął pisać. Wyszło z tego dziesięć opasłych tomów. Dumny z siebie pokazał wynik swojej pracy swojemu królowi, lecz ten tylko pokręcił głową i powiedział, że jest tego za dużo. Trzeba to streścić, bo nikt nie jest w stanie tego przeczytać. Doradca zmartwił się, że czeka go jeszcze więcej pracy, ale skrócił historię do pięciu tomów. Władca polecił zredukować to jeszcze bardziej. Doradca skrócił przekaz do jednego tomu, lecz król był nieugięty. Historia powtarzała się, doradca minimalizował objętość książki, skracał, zmniejszał i ograniczał. Ostatecznie zostało z tego tylko jedno zdanie: „W życiu nie ma nic za darmo”.

W tej historyjce pierwsze miejsce ze względu na ważność zajmuje przesłanie, że nasze czyny i postępowania zawsze mają swoją cenę. Jednak to, na co szczególnie chcę zwrócić uwagę, to cena złego postępowania lub powstrzymywania się od działania, czyli zaniechania.

Przychodzi Ci do głowy myśl, że zaczniesz odkładać 10% zarobionych pieniędzy na przyszłość, na emeryturę czy na inną czarną godzinę. To dobry pomysł. Kalkulujesz, że te zachowane pieniądze będą miały dla Ciebie większą wartość po pewnym czasie, niż skonsumowane od razu. Ceną za podjęcie tej decyzji jest wymóg wydawania mniej dzisiaj, być może nawet odmówienia sobie czegoś, np. jednego wyjścia na imprezę czy zakupu nowego gadżetu, aby mieć lepiej w przyszłości.
Na potrzeby tego przykładu załóżmy, że masz 30 lat, zarobki na poziomie 3000 zł, czyli oszczędności 300 zł miesięcznie, które są odkładane i oprocentowane na 5% średniorocznie przez kolejnych 35 lat. Wynik takiego oszczędzania to 342 tysiące zł (przy wpłaconych łącznie 126 tysiącach zł).

Co Ci to da? Możesz albo dzisiaj troszkę lepiej się bawić, a później żyć w biedzie z dnia na dzień, bo rachunki do zapłacenia i koszty życia będą zawsze. To jest cena zaniechania. Na pewno będziesz potrzebować tych pieniędzy, tylko skąd je weźmiesz, jeżeli sam ich sobie nie odłożysz? Albo możesz już dzisiaj pomyśleć o jutrze, a oszczędzone pieniądze zamienić na dożywotnie 2500 zł miesięcznie. Za 300 zł kupujesz sobie 2500 zł w przyszłości. Taka jest cena dzisiaj. Jeżeli tego zaniechasz, to później i tak skądś będziesz musiał wytrzasnąć 2500 zł. Jeśli nie Ty, to ktoś inny będzie to musiał zapłacić. A może obciążysz tym swoje dzieci i swoją rodzinę?

Możesz również pomyśleć, że odkładanie pieniędzy, owszem, jest ważne, ale odkładanie części będzie możliwe dopiero wtedy, kiedy będziesz już więcej zarabiać. Zarabiasz te 3000 zł i wszystko wydajesz. Nie potrafisz narzucić sobie dyscypliny i wydawać 2700 zł. Z pustego to i inny, niż z naszej historyjki król, nie umiał nalać, a co dopiero Ty. W takim razie czekasz 10 lat i zarabiasz już 5000 zł. Odkładając 10% z tego przez 25 lat, które zostały Ci do emerytury, przy tych samych parametrach otrzymasz wynik 298 tysięcy zł. To o 44 tysiące mniej. Wpłacisz przy tym łącznie 150 tysięcy zł. To o 24 tysiące więcej.

Co to znaczy? Ceną zaniechania oszczędzania mniejszych kwot dzisiaj, jest konieczność odkładania wyższych kwot w przyszłości oraz niższy wynik w finale. Aby osiągnąć taki sam wynik, trzeba odkładać 572 zł miesięcznie przez 25 lat. To oznacza, że dziesięcioletnia zwłoka to niemal dwa razy wyższa składka. Tak, najważniejszą zmienną w regularnym gromadzeniu kapitału jest liczba lat.

Wszystko pięknie, ale osoby zarabiające 5000 zł często mówią, że to i tak ledwo wystarcza na koszty, bo dzieci, bo mieszanie, bo samochód, bo wakacje, bo, bo, bo… itd. Ustawili priorytety w taki sposób, że na oszczędzanie już nie starczyło. I tak sobie żyją na niezłym poziomie, aż dobijają do pięćdziesiątych urodzin. Do emerytury zostało 15 lat. Na tyle krótki okres, że w tej chwili Mariusz jest w stanie go sobie wyobrazić, a nawet trochę się tym faktem zmartwić. Postanawia zacząć oszczędzać. Dzisiaj zarabia już 8000 zł. Coś mu się kojarzy, że miał odkładać 10% tego, więc zaczyna to niezwłocznie robić. Po 15 latach i cały czas przy tych samych parametrach, wynik jego inwestycji to 214 tysięcy zł. To o 128 tysięcy mniej niż u 30-letniego Mariusza. Wpłaca przy tym o 18 tysięcy więcej. A co, jeżeli chciałby jednak mieć te 2500 zł emerytury? Musiałby teraz odkładać prawie 1300 zł miesiąc w miesiąc.Tu cena zaniechania jest widoczna jeszcze bardziej. Mariusz zaczyna jednak myśleć, że to mu się wcale nie opłaca. Zaczyna być podatny na superoferty i gwarantowane oprocentowanie 15%. Czuje, że oszukał system, bo udało mu się nie zapłacić ceny za wieloletnie zaniedbanie swojego zdrowia finansowego. W następnym kroku traci wszystkie oszczędności.

Einstein powiedział, że procent składany to ósmy cud świata. Ci, którzy go rozumieją, zarabiają na nim. Ci, którzy nie rozumieją, muszą go zapłacić. Im dłużej pozwalasz swoim pieniądzom pracować, tym bardziej spektakularny wynik obejrzysz na mecie. Nie stać Cię na dużo? Zacznij od małego. Ale teraz. Regularnie. Każdy milion to duża kolekcja groszy.

Tym artykułem chciałem Ci pokazać pewien mechanizm. Ktoś zawsze będzie musiał płacić. Albo teraz Ty zapłacisz mało, albo kiedyś ktoś inny zapłaci dużo. Oczywiście pytanie czy 2500 zł to wystarczająca emerytura, i czy zarobki rzeczywiście będą rosły z 3000 do 5000, a później do 8000 zł.

Pewną pokusą jest optymistyczne myślenie, że jakoś to będzie. Ktoś mi pomoże, rodzina, dzieci, państwo. Przecież w tych czasach ludzie nie umierają pod płotem. A jednak jest to ryzykowne, bo jeśli wszyscy będą czekać na pomoc, to kto jej będzie udzielał?

„Nie ma nic za darmo. Darmowa jest tylko śmierć, choć i ona kosztuje przecież życie”.

Paweł Skotnicki DORADCA XXI WIEKU! 

 

 

2 KOMENTARZE

  1. utracjuszu, przesłanie się liczy, szczegóły techniczne są mniej ważne. Schemat pomimo zmiany oprocentowania się nie zmienia a to chodziło autorowi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here