fot. Gage Skidmore, Flickr.com

Wszystko wskazuje jednak na to, że dojdzie w końcu do spotkania przywódców Korei Północnej i Stanów Zjednoczonych. W niedzielę poinformowano, że do Panmundżomu przybyli amerykańscy urzędnicy, którzy zajmą się organizacją spotkania Donalda Trumpa z Kim Dzong Unem.

Panmundżom to miejscowość znajdująca się w strefie zdemilitaryzowanej między obiema Koreami. W sobotę doszło tam do niezapowiedzianego spotkania liderów Korei Północnej i Południowej, a więc Mun Dze Ina z Kim Dzong Unem. Rozmawiano m.in. o denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego oraz o nadchodzącym szczycie.

O misji amerykańskiej delegacji poinformował na Twitterze sam Trump: „Jestem szczerze przekonany, że Korea Północna ma wspaniały potencjał, by pewnego dnia stać się wspaniałym narodem pod względem ekonomicznym i finansowym. Kim Dzong Un zgadza się ze mną w tej kwestii. To się stanie!”.

24 maja Donald Trump w liście do Kim Dzong Una poinformował go o odwołaniu szczytu: „Biorąc pod uwagę ogromny gniew i otwartą wrogość, jakie biją z pańskiego ostatniego oświadczenia, uważam to za niewłaściwe, by w tej chwili odbyć to długo planowane spotkanie”. W piątek wiceminister spraw zagranicznych Korei Północnej Kim Kye Gwan powiedział, że jego kraj jest gotowy na rozwiązanie problemów w każdym momencie. Wówczas Trump nie wykluczył, że do spotkania 12 czerwca może dojść.

ŹRÓDŁOwpunkt.pl/wprost.pl
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here