By No machine-readable author provided. VaGla assumed (based on copyright claims). [Public domain], via Wikimedia Commons

W nocy z czwartku na piątek PiS uchwalił zmiany w kodeksie wyborczym. Mają one obowiązywać już od kolejnych wyborów samorządowych.

Przed głosowaniem posłowie opozycji otrzymali 100 poprawek, z którymi nie mieli czasu się zapoznać. Mimo to marszałek Marek Kuchciński nie zmienił programu obrad. Projekt ustawy poparli posłowie PiS oraz koła Wolni i Solidarni. Przeciwko byli posłowie PO, Nowoczesnej, Kukiz’15 i koła Europejskich Demokratów.

Teraz projekt trafi do Senatu. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości opowiedzieli się za wydłużeniem kadencji w samorządach do 5 lat i na pozostawienie JOW-ów w gminach do 20 tysięcy mieszkańców. Zniesiono natomiast głosowanie korespondencyjne, co spotkało się ze sprzeciwem osób niepełnosprawnych. Zmieniona została także definicja głosowania. Posłowie zadecydowali o wprowadzeniu dwukadencyjności na stanowiskach wójta, burmistrza i prezydenta miast. O wyborze członków PKW ma teraz decydować Sejm, a nie Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny jak do tej pory.

Wprawdzie PiS wycofał się z kilku kontrowersyjnych pomysłów, ale Państwowa Komisja Wyborcza uważa, że zmiany są wprowadzane za późno. Dlatego mogą być problemy z przeprowadzeniem planowanych na przyszły rok wyborów samorządowych.

Posłowie opozycji są oburzeni całą sytuacją. Zdaniem Marka Sowy z Nowoczesnej nowa ustawa ma w pełni oddać władzę nad Krajowym Biurem Wyborczym ministrowi spraw wewnętrznych i administracji.

– Była era „Misiewiczów”, teraz będzie era „Błaszczaków”. Trafią do każdej gminy, do każdego powiatu. 5 tysięcy „Błaszczaków” już jest w drodze – ocenił poseł.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here