Niższa izba brazylijskiego parlamentu odrzuciła oskarżenie o korupcję wobec prezydenta Michela Temera. Na razie więc uniknie on procesu i pozostanie przy władzy. Tym samym nie podzieli losu swojej poprzedniczki Dilmy Rousseff.

Prokurator generalny Rodrigo Janot w poniedziałek skierował akt oskarżenia przeciwko prezydentowi do Sądu Najwyższego Brazylii. Aby doszło do procesu, zgodę na to musiało wyrazić co najmniej 2/3 deputowanych niższej izby parlamentu. Ostatecznie się to nie udało. Gdyby wniosek przeszedł, Temer zostałby zawieszony w obowiązkach prezydenta na 180 dni. Potem groziłoby mu usunięcie z rządu.

Szanse na taki scenariusz były niewielkie. To bowiem ugrupowanie Temera, Partia Demokratycznego Ruchu Brazylijskiego, posiada większość w parlamencie.

Liczący 76 lat Temer to pierwszy w historii urzędujący prezydent Brazylii, który został formalnie oskarżony o korupcję. Miał on przyjąć od koncernu JBS łapówkę w wysokości pół miliona reali (132 tysiące euro). Zgodnie z brazylijską konstytucją, postępowanie wobec urzędującego prezydenta, mogłoby być wdrożone tylko wówczas, gdyby zarzucane mu czyny popełnił w trakcie sprawowania urzędu. Zdaniem prokuratora generalnego tak właśnie w tym przypadku jest.

Temer po głosowaniu oświadczył, że decyzja jest jasna i bezsporna. Zapewnił, że wykorzysta kończącą się za rok kadencję do wyprowadzenia Brazylii na drogę wzrostu gospodarczego. W tym celu chce przeprowadzić reformy.

Temer jest prezydentem Brazylii od roku 2016. Według najnowszych sondaży dobrze ocenia go jedynie 5% obywateli. Temer nie chce ustąpić z urzędu. Jego zdaniem byłoby to równoznaczne z przyznaniem się do stawianych mu zarzutów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here