W nocy z wtorku na środę w Sejmie miało miejsce drugie czytanie projektu ustawy o SN. Pierwsze czytanie odbyło się we wtorek rano. W środę Sejm ma głosować nad skierowaniem projektu do komisji sejmowej. Zgłoszono też ponad 1000 poprawek do projektu. Według Stanisława Piotrowicza z PiS mają one w większości charakter legislacyjny i doprecyzowujący.

Jedna z poprawek przewiduje, że regulamin SN będzie określał na drodze rozporządzenia prezydent, a nie minister sprawiedliwości. Druga z kolei jest uwzględnieniem sugestii samego prezydenta i zakłada, że to on będzie decydował ostatecznie kto z sędziów pozostanie w Sądzie Najwyższym po uchwaleniu nowej ustawy. Projekt ustawy głośno skrytykowała opozycja.

–  Nie ma żadnej reformy, jest jedno wielkie kłamstwo, obłuda i manipulacja. Od blisko dwóch lat opinia publiczna jest epatowana kłamstwami, które sączycie każdego dnia. Niestety, zamiast reformować polskie sądy, wy proponujecie taki model PRL-owski. Macie swój Sejm, Senat, prezydenta, chcecie mieć Sąd Najwyższy. Ale nie po to, by Polakom było lepiej, tylko po to, by swoich kolesi uniewinniać, a ewentualnie unieważnić wybory, które nas czekają  – powiedział Borys Budka z Platformy Obywatelskiej.

Na oskarżenia mocno zareagował prezes PiS Jarosław Kaczyński, który oświadczył:

–  Przepraszam bardzo panie marszałku, ale ja bez żadnego trybu. Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata, niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami.

Po tej wypowiedzi posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz wystąpiła o przerwę. Podobny wniosek zgłosił również poseł Adam Szłapka, który zasugerował, że Kaczyński powinien za swoje słowa przeprosić. Z takim samym apelem wystąpił Ryszard Petru, który od posłów PiS usłyszał tylko hasło: „Przeproś żonę”.

Cezary Tomczyk z PO stwierdził, że w Sejmie miała miejsce fizyczna napaść posła PiS Dominika Tarczyńskiego na Kingę Gajewską z Platformy. Miał on jej wyrwać telefon, którym nagrywała prezesa Kaczyńskiego. Tomczyk w związku z tym złożył wniosek o odroczenie obrad na 7 dni do czasu wyjaśnienia tego incydentu.

Przerwie sprzeciwili się Ryszard Terlecki oraz Iwona Arent z Prawa i Sprawiedliwości. Ostatecznie za kontynuowanie obrad zagłosowało 224 posłów, 174 było za, a 2 wstrzymało się od głosu.

W czasie trwania obrad Nowoczesna zgłosiła ponad 1000 poprawek odnośnie ustawy o SN. Krytycznie o ustawie wypowiedział się poseł Jachnik z Kukiz’15.

–  Mieliście dużą szansę naprawić system. Niestety ta ustawa tego nie czyni, bo pozwala, np. by prokuratorzy rejonowi zostali sędziami SN – powiedział Jachnik w swoim wystąpieniu.

Zgłosił on także poprawkę do projektu, tak aby to prezydent, a nie minister sprawiedliwości wygaszał kadencję sędziów SN. Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zgłosił natomiast wniosek o odrzuceniu projektu w całości.

–  Obłudna polityka prowadzi do protestów na ulicach, do zamieszek w Sejmie, do wprowadzania Straży Marszałkowskiej na salę posiedzeń, do anarchii. Tak się kończy nieodpowiedzialne rządzenie – skomentował swój wniosek poseł PSL.

Jacek Protasiewicz z UED dodał, że do posłów Prawa i Sprawiedliwości nie docierają żadne argumenty ze strony autorytetów prawniczych i ekspertów unijnych. Poparł też wniosek PSL o odrzucenie w drugim czytaniu projektu ustawy o SN.

Finalnie Brudziński po wysłuchaniu wystąpień klubów i kół parlamentarnych oraz wniosków formalnych zapowiedział, że nie dopuszcza pytań w tej debacie. Poprawki więc zgłaszano na piśmie na biurko marszałka. W związku z wnioskami o odrzucenie projekt trafi prawdopodobnie do sejmowej komisji w celu zaopiniowania.

ŹRÓDŁOwpunkt.pl / pap
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here