Minister Sprawiedliwości domaga się usunięcia z urzędu sędziego, który naraził na szwank autorytet całego wymiaru sprawiedliwości. Sprawa jednak nie jest taka łatwa. Nie znika z wokandy już trzeci rok.

Starachowicki sędzia został oskarżony o uchybienie godności urzędu w okresie od maja do sierpnia 2014 roku. Wówczas kierował groźby karalne pozbawienia życia pod adresem lekarki, z którą był wcześniej związany. Obrażał ją, zarzucając jej rozwiązłość. Zniszczył też drzwi i bramę wejściową do mieszkania kobiety, co spowodowało szkody w wysokości 1400 zł.

W momencie, gdy lekarska złożyła zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa, Jerzy C. nakłaniał świadka Krzysztofa P. do złożenia korzystnych dla niego zeznań w zamian za pomoc w sprawach prawnych. Sąd Dyscyplinarny I instancji uznał Jerzego C. winnym zarzucanych mu czynów. Orzekł karę przeniesienia go na inne miejsce służbowe w okręgu radomskim. Kara ta została uzgodniona z prokuratorem, bo sędzia postanowił dobrowolnie się jej poddać.

Z tą decyzją nie zgodził się minister, który złożył apelację. Jego staniem wymierzona kara jest niewspółmierna do szkodliwości popełnionych czynów. Odległość miejsca pracy od miejsca zamieszkania sędziego wynosi zaledwie 42 km.

SN w listopadzie ubiegłego roku uchylił ten wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Jednak Sąd Najwyższy nie przychylił się do wniosku ministra, który domagał się kary złożenia z urzędu. Sąd Apelacyjny rozpatrzył sprawę po raz drugi i zdecydował o przeniesieniu sędziego do dalszego sądu, w Gliwicach.

Szef resortu sprawiedliwości dalej jednak był zdania, że to kara zdecydowanie zbyt łagodna. SN powtórnie przyjrzał się sprawie Jerzego C. oraz skierował ją do sądu II instancji. Sąd Najwyższy stwierdził, że kara jest wprawdzie adekwatna, ale sąd I instancji nie wyjaśnił czy sędzia nakłaniał świadka do składania fałszywych zeznań czy jedynie do mówienia prawdy.

ŹRÓDŁOwpunkt.pl / rp.pl
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here