rudolf_langer (CC0), Pixabay

Burmistrz francuskiego miasteczka Cliche wraz z wieloma mieszkańcami zaprotestował przeciwko nielegalnym modlitwom muzułmanów. Mieszkańcy podparyskiego miasta z Marsylianką na ustach udali się w miejsce, gdzie 200 osób modliło się na ulicy.

Burmistrz Remi Muzeau wyraził w ten sposób sprzeciw wobec praktyk muzułmanów. Przez ostatnie 9 miesięcy setki wyznawców Allaha gromadziły się na rynku i ulicach miasta na modlitwy. To niezgodne z francuskim prawem, gdyż zakazuje ono wykonywania czynności religijnych w miejscach tego rodzaju.

W proteście wzięło udział niemal 60 polityków, którzy mieli na sobie szarfy w barwach narodowych. Pochód z transparentem „Stop nielegalnym ulicznym modłom” udał się w miejsce, gdzie modlili się muzułmanie. Mieszkańcy Cliche śpiewali Marsyliankę i wznosili hasał: „Państwo powinno zabronić modłów na ulicy”. Protestujący chcieli też wypchnąć z miejskiego placu muzułmanów, którzy odpowiadali okrzykami „Allahu Akbar”. Zaapelowali o wzniesienie w Cliche dużego meczetu.

Portal „Tle Local” poinformował, że uliczne modły są wyrazem sprzeciwu muzułmanów wobec decyzji władz, które postanowiły zamknąć sale modlitw, gdzie codziennie modliło się 5 tysięcy osób. Burmistrz zamiast tego zaproponował wyznawcom islamu meczet w oddalonym o 1,5 km mieście. Muzułmanom ta lokalizacja jednak nie odpowiada.

ŹRÓDŁOwpunkt.pl/ wprost.pl
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here