fot. Georges Biard [CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons

Prokuratura w Los Angeles zdecydowała, że nie postawi reżyserowi Romanowi Polańskiemu zarzutów o molestowanie 10-latki.

Mowa o sprawie dotyczącej molestowania 10-letniej Marianne Barnard w roku 1975. Prokuratura uznała, że sprawa uległa przedawnieniu i reżyser nie usłyszy zarzutów. Barnard oskarżyła Polańskiego, że ten molestował ją w czasie sesji fotograficznej na plaży w Malibu. Miał on ją fotografować w bikini i nago. Kobieta nie ujawniła więcej szczegółów opinii publicznej. Policja wszczęła dochodzenie, mimo że doszło do przedawnienia przestępstwa. Bernard domagała się również usunięcia polskiego reżysera z Amerykańskiej Akademii Filmowej.

To czwarta kobieta, która oskarża reżysera o gwałt. Najgłośniejsza jest oczywiście sprawa Samanthy Geimer, którą Polański miał zgwałcić w roku 1977, gdy ta miała 13-lat. Podał jej wówczas alkohol i środki odurzające. Polański przyznał się przed sądem do seksualnego wykorzystania nieletniej. Taki kontakt seksualny w Kalifornii traktowany jest jako gwałt. Reżyserowi groziło 50 lat więzienia, dlatego jeszcze przed ogłoszeniem wyroku uciekł do Francji. Kilka lat temu o gwałt Polańskiego oskarżyła również brytyjska aktorka Charlotte Lewis.

ŹRÓDŁOwpunkt.pl/wprost.pl
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here