Jak rozumieć najnowszy epizod wojny PiS – PO, jak wolnościowcy oceniają półtora roku rządów Prawa i Sprawiedliwości, o potencjalnej integracji politycznej środowiska wolnościowego i o pozycji samego Janusza Korwin-Mikkego na polskiej scenie anty-systemowej – to wszystko w najnowszym wywiadzie z Konradem Berkowiczem, vice prezesem partii Wolność. Miłej lektury!

wPunkt: Czy Polacy zgodnie ze swoją tradycją, w 2019 roku ponownie zadecydują w wyborach, aby opozycja zajęła rolę aktualnego rządu, a aktualny rząd wcielił się w rolę przyszłej opozycji?

Konrad Berkowicz:
Wie pan, starożytni byli przekonani, że czas ma charakter cykliczny i faktycznie można odnieść wrażenie, że w polskim sejmie to nadal aktualne. Tam nic nie idzie do przodu, bo PO i PiS chcą utrzymać się na scenie politycznej nie po to, by zrealizować jakiś polityczny cel, ale po to tylko, by trwać. Mają więc wspólny cel, wspólny interes. W efekcie stan państwa jest krytyczny, ale stabilny. Stabilność gwarantuje patologiczna równowaga. Symbioza dwóch pasożytów: obozów PO i PiS, które nie prowadzą walki na śmierć i życie, ale na niby. Ta wojna to tylko popis przed ludem. Bo stawką nie jest zwycięstwo żadnej ze stron, ale zwycięstwo obydwu stron nad pozostałymi.

Zwycięstwo jednego obozu nad drugim jest na rękę obydwu. Bo przecież, jak w „Gepardzie” Lampedusa, „wiele musi si zmienić, by wszystko zostało po staremu”. Kto jest więc prawdziwym worgiem? Kto najbardziej przeszkadza PO i PiS? Ten, kto nie chce stanąć po żadnej ze stron. Wroga trzeba zamilczeć, dlatego zamilczani są wolnościowcy. Ale czas nie jest cykliczny. Coś idzie do przodu. Dlatego w ostatnich wyborach ja i kilka innych okręgów mieliśmy wynik 7 proc. (więcej niż KUKIZ15) a w średniej ogólnopolskiej zabrakło nam ułamka procenta, żeby przekroczyć próg sejmu. Gdyby to się udało, gdyby nie fałszowanie głosów, na które mamy liczne dowody, stabilność układu zostałaby naruszona. PiS nie miałby większości a my moglibyśmy być języczkiem u wagi – dawać poparcie za zmiany wolnorynkowe i brać za ich niepopularny charakter odpowiedzialność. Niestety akcja rozbicia tej szansy przez podebranie elektoratu wolnościowego na rzecz innego ugrupowania udała się. A dwóch-trzech wolnościowców, którzy zostali w jej ramach posłami zostało utopionych w sejmowej głębinie. Nie pozostaje nam nic innego niż walczyć dalej, by tym razem tego ułamka nie zabrakło…

wPunkt: Za co wolnościowiec może pochwalić półtora roku rządów Prawa i Sprawiedliwości?

Konrad Berkowicz: Ci, którzy liczyli, że socjalne obietnice są tylko na wybory a wolnorynkowe będą realizowane, zawiedli się. Jest dokładnie odwrotnie. A jak już jest jakaś wolnościowa zmiana, rząd szybko się z niej wycofuje, bo władza zdobyta tanim populizmem, pozwala tylko na realizowanie tanich populizmów. Na przykład liberalizacja wycinki drzew była dobra. Ale ludzie widzą tylko te drzewa, które są w związku z tym wycinane. Zresztą gdyby nie to, że prawo jest niestabilne a Jarosław Kaczyński nawet zapowiedział wycofanie zmiany, to przypadków wycinek byłoby po stokroć mniej. Ludzie nie widzą natomiast tych drzew, które nie są sadzone tylko dlatego, że właściciele ziem boją się, że w razie potrzeby już nigdy nie będą mogli ich wyciąć. Krótko mówiąc, to była ustawa prowolnościowa ale jednocześnie proekologiczna. Niestety ludzie kierują się myśleniem pierwszego kroku i emocjami. Widzą 500+, ale nie widzą, że to również 700- z ich kieszeni…

wPunkt: Kolejna odsłona wojny polsko-polskiej, czyli rząd PiS przeciwko opozycji to szansa na zaistnienie środowiska wolnościowego?

Konrad Berkowicz: Nie, ta wojna to właśnie wojna na niby, rezultat patologicznej symbiozy PO i PiSu. To kolejna okazja do zamilczania wolnościowców. Szansa jest w niezależnej propagandzie – w internecie i w ramach pracy u podstaw, wśród ludzi, którym telewizja nie odebrała resztek rozumu.

wPunkt: Na ile realna jest integracja środowiska wolnościowego w Polsce? Chodzi oczywiście o integrację polityczną. Czy może w 2019 roku wolnościowcy ponownie będą musieli zacytować klasyka „prawica razem, ale nie tym razem”…?

Konrad Berkowicz: Niemal każdy o tym mówi, ale jak przychodzi co do czego, nie u każdego idą za tym działania. Powodów jest wiele, ale Ja proponuję przyjąć póki co zasadę: „o tym się nie mówi, to się robi”. Niech czyny wyprzedzą słowa, bo póki co słowo samo z siebie nie staje się ciałem.

wPunkt: Czy na przestrzeni ostatnich 3 lat Janusz Korwin-Mikke tracił stopniowo swoją popularność internetową na rzecz Kukiza, Brauna, Kowalskiego?

Konrad Berkowicz: Gdy środowiska JKMa nie dało się już zamilczać zrobiono wiele, by je rozbić, ale JKM nadal jest bezkonkurencyjnie najpopularniejszym liderem wolnościowców, mimo że jego dawni uczniowie również potworzyli swoje ruchy polityczne. W sondażu internetowym Polsat News JKM wygrał nawet jako lider całej opozycji… A memy na jego temat powstały już chyba wszystkie możliwe, więc trudno oczekiwać kolejnych (śmiech).

wPunkt: Doszło do sytuacji w której nie wystarczy już być anty-establishmentowym, by zebrać głosy wszystkich, którzy mają dosyć rządów PO-PiSu. Anty-systemowych liderów jest wielu, więc coraz większą rolę odgrywa to, co mają do powiedzenia. Czy dominująca rola wolności gospodarczej w Waszej narracji, to na pewno to, co przykuje uwagę największej ilości osób?

Konrad Berkowicz: Nasze środowisko zawsze było cenione za to, że mamy coś ważniejszego do powiedzenia, niż demokratyczne papki retoryczne klubów sejmowych. Z drugiej strony nigdy nie łudziliśmy się, choć niektórzy nasi sympatycy czasem w to wierzą, że ludzie zrozumieją mechanizmy gospodarcze. Naszemu ostatniemu wynikowi wyborczemu pomogło w dużej mierze poruszanie kwestii uchodźców i islamizacji Europy. Nie zamierzamy jednak kłamać jak inne ruchy polityczne, bo jak wspomniałem władza zdobyta tanim populizmem pozwala na realizację tanich populizmów. Trzeba po prostu mądrze i zręcznie mówić prawdę. Myślę że mój wynik w ostatnich wyborach świadczy o tym, że wiem o czym mówię…

wPunkt: Nie da się ukryć, że w sieci „chwytają” przede wszystkim tematy o stosunkowo niewielkim przekazie merytorycznym. „Klika się” przede wszystkim humor i kontrowersja polityczna. Czy wobec tego środowisko takie jak Wasze jest w stanie dotrzeć do Polaków z merytorycznym przekazem?

Konrad Berkowicz: Pojęcie „merytoryczny”  od około dwóch lat jest bardzo popularne w środowisku. Nadużywane, nadinterpretowane i przede wszystkim – przeceniane. Jak rozmawialiśmy ostatnio, jakiś rok temu, pytał mnie pan, na bazie internetowej krytyki części sympatyków, czy nie powinniśmy prezentować więcej merytorycznych treści. Myślę, że dzisiejsze pańskie pytanie, zawierające sugestię z goła przeciwną pokazuje, że środowisko wolnościowe zaczyna rozumieć to, co między innymi ja wtedy odpowiedziałem.

wPunkt: Dziękuję za rozmowę, ostatnie słowa należą do Pana.

Konrad Berkowicz: Gdy sam Aleksander Wielki stanął nad Diogenesem i zapytał, co może dla niego zrobić, ten odpowiedział, by się przesunął, bo zasłania mu słońce. Życzę wszystkim wolnościowcom dużo słońca!

PODZIEL SIĘ

8 KOMENTARZE

    • Ale przy tym nie gada o Hitlerach, mniej inteligentnych kobietach itp. Więc jest znacznie lepiej 🙂 Mam tylko nadzieję że nigdy nie da się przekupić, nie porzuci idei dla innego jakiegokolwiek powodu. Za kilka/naście lat może być z niego człowiek.

    • za to Korwin ma więcej Haryzmy, berkowicz bardziej się hamuje. Ale mimo to się dogadują. W sumie powinni razem występować w duecie, tak jak na konferencjach prasowych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here